Tomasz Cegielski specjalista IT opowiada o zmianach, kryzysach i otwartości, która ratuje biznes.

Tomasz Cegielski specjalista IT, jest uczestnikiem Bielskich Śniadań Biznesowych. Specjalizuje się w projektowaniu, wdrażaniu i utrzymaniu infrastruktury informatycznej. Karierę rozpoczynał od montażu komputerów, budowy sieci oraz instalacji serwerów. Z czasem rozwinął swoje kompetencje w zakresie integracji systemów i wdrażania oprogramowania użytkowego. Dziś administruje infrastrukturami IT w różnych firmach oraz doradza w zakresie ich funkcjonalności i bezpieczeństwa danych. Prywatnie należy do Brytyjskiego Stowarzyszenia Laugar Kungfu i od 17 lat aktywnie ćwiczy tę sztukę walki. Tomasz opowiada historię pracy, która wciąż potrafi zaskoczyć, i życia, które nauczyło go, że warto patrzeć szerzej niż tylko na technologię…

Czego dowiesz się z rozmowy z Tomaszem Cegielskim specjalistą IT?

  1. Jak zaczęła się historia biznesowa Tomasza.
  2. Jakie było najtrudniejsze wyzwanie, z którym się zmierzył.
  3. Czego nie planował w swoim biznesie, a co się wydarzyło.
  4. Jakiego klienta pamięta do dziś.
  5. Jakie zaskakujące i zabawne sytuacje spotkały go w pracy.

Zapraszamy do przeczytania rozmowy.

Jak zaczęła się twoja historia biznesowa?

Moja historia biznesowa zaczęła się trochę jak w komedii. W 1992 roku poszedłem na rozmowę kwalifikacyjną do firmy, która (naprawdę tak myślałem) zajmowała się pracami porządkowymi. Na miejscu okazało się, że to firma komputerowa… Przez chwilę miałem ochotę wyjść, bo o komputerach wiedziałem wtedy tyle, co nic.

Właściciel spojrzał na mnie i zapytał: „Potrafi pan naprawić żelazko?” Odpowiedziałem, że tak. Na to on: „To z komputerami też pan sobie poradzi”. W tym momencie nie wiedziałem, czy bardziej mnie pociesza, czy testuje, ale stwierdziłem, że spróbuję.

Z determinacją uczyłem się wszystkiego od zera, od montażu PC po pierwsze sieci. Po trzech latach byłem już gotowy, żeby założyć własną firmę. Tak właśnie przypadkowa rozmowa o żelazku zamieniła się w ponad trzy dekady pracy w IT.

Jakie było Twoje najtrudniejsze wyzwanie biznesowe w ciągu tych 30. lat i jak sobie poradziłeś?

Najtrudniejszym wyzwaniem była dla mnie budowa kompletnej infrastruktury sieciowej dla ponad stu punktów sieciowych wraz z serwerownią. Dziś brzmi to, jak standardowy projekt, ale wtedy realia były zupełnie inne. Gotowych serwerów praktycznie nie było na rynku, więc oba duże serwery montowałem od podstaw.

Na początku nie miałem pojęcia, jak się za to zabrać. Internet nie był jeszcze kopalnią wiedzy. Musiałem przekopać się przez dokumentacje, katalogi i wszystko, co udało się zdobyć. Było to wyzwanie techniczne, logistyczne i mentalne w jednym.

Ostatecznie z moich rąk wyszły dwa pełnoprawne serwery z moim logo, a cała serwerownia i infrastruktura działały tak, jak powinny. To był moment, w którym zrozumiałem, że nawet jeśli na starcie nie wiesz wszystkiego, determinacja i konsekwencja potrafią zrobić ogromną różnicę.

Czego kompletnie się nie spodziewałeś?

Na pewno tego, że zostanę nauczycielem. Po kilku latach prowadzenia firmy poproszono mnie, żebym poprowadził zajęcia z informatyki w liceum zaocznym. Nie miałem tego w planie, ale uznałem, że spróbuję (tym bardziej że cały czas równolegle prowadziłem swój biznes).

To doświadczenie bardzo mnie zaskoczyło na plus. Musiałem tłumaczyć rzeczy oczywiste dla mnie, ludziom młodszym ode mnie, co wymagało zupełnie innego podejścia. Dzięki temu zobaczyłem siebie z innej perspektywy, nauczyłem się lepiej komunikować i przekazywać wiedzę. Dziś uważam, że to nieplanowane „skrócenie dystansu” z młodszym pokoleniem dało mi umiejętności, które później świetnie sprawdziły się w pracy z klientami.

Skoro wspomniałeś o pracy z klientami, to powiedz, jakiego klienta pamiętasz do dziś?

Miałem wiele ciekawych współprac, od dużych firm po instytucje publiczne, projekty na dużą skalę… Był też jeden wyjątkowy klient. Pewnego razu profesor biologii, który miał ponad 85 lat, poprosił mnie, żebym został jego osobistym nauczycielem informatyki. Uczyłem go od absolutnych podstaw: od obsługi klawiatury i myszki, aż po pracę w programach. To była niezwykła relacja, bo łączyła jego ogromną determinację z moją cierpliwością.

Po kilku miesiącach nauki profesor napisał na komputerze dwie książki i obie wydał. W jednej z nich, w części z podziękowaniami, znalazło się również miejsce dla mnie. Ta współpraca trwała kilka lat i do dziś uważam ją za jedną z najciekawszych, bo pokazała mi, że technologia może łączyć pokolenia, a chęć nauki naprawdę nie ma wieku.

To piękna historia. Domyślam się też, że jak w każdej pracy po tylu latach na pewno uzbierało się tez trochę zabawnych sytuacji…

W IT śmiesznych sytuacji nie brakuje, bo to praca, w której zawsze coś może pójść inaczej, niż planujesz. Jechaliśmy kiedyś z ekipą do Warszawy robić sieć komputerową dla jednego z klientów. Mieliśmy wszystko: narzędzia, akcesoria, plan działania. Po ponad stu kilometrach zorientowaliśmy się, że zapomnieliśmy kabla- najważniejszego elementu całej sieci. Trzeba było zawrócić. Dziś brzmi to absurdalnie, ale wtedy była to lekcja pokory.

Druga historia to zgłoszenie o niedziałającej drukarce. Przez telefon przeprowadziliśmy wywiad: sterowniki, konfiguracja, ustawienia, wszystko wyglądało poprawnie. Na miejscu okazało się, że drukarka nie była podłączona do prądu… Klasyk, ale zawsze bawi.

Trzecia sytuacja pochodzi z czasów, kiedy napędy CD nie były standardem. Dostarczyłem klientowi kilka komputerów, z czego dwa były bez napędu. Jedna z osób zadzwoniła z pretensją, że dostała komputer bez podstawki na kawę… (chodziło oczywiście o tackę napędu CD). Musiałem bardzo się pilnować, żeby nie wybuchnąć śmiechem i spokojnie wyjaśniłem, do czego służy ten element. Takie historie pokazują, że w pracy trzeba mieć nie tylko wiedzę, ale też poczucie humoru i dystans.

Gdybyś miał znów zaczynać działalność, czy znów wybrałbyś to, co dziś robisz?

Wybrałbym tę samą drogę. IT po prostu do mnie pasuje. Mimo różnych zakrętów po drodze nadal lubię to, co robię i nadal mnie to ciekawi. To jest taki rodzaj pracy, w którym cały czas coś się dzieje i zawsze można się czegoś nauczyć. 

Czy to znaczy, że jesteś w dobrym miejscu?

Myślę, że tak. Mam swoje tempo, swoje podejście i doświadczenie, które dziś działa na moją korzyść. Oczywiście widzę, że są obszary, które mógłbym jeszcze poprawić, ale traktuję to jako naturalny element rozwoju, a nie powód do tłumaczenia się. Po prostu wiem, że zawsze jest coś, co można zrobić lepiej. I to mnie chyba trzyma w ruchu…

To jeszcze nie koniec historii Tomasza.

Ciąg dalszy znajdziesz tutaj:

„Biznes a życie prywatne- jak zachować równowagę?”

Rozmowę z Tomaszem Cegielskim specjalistą IT przeprowadziła:

Monika Kuźma, uczestniczka śniadań, autorka podcastu: „To był piękny tydzień”.

Tomasz Cegielski

Właściciel firmy ALBATROS – systemy informatyczne

Ponad 25 lat doświadczenia w branży IT. Doświadczenie z zakresu sprzętu komputerowego, serwerów, macierzy dyskowych, sieci komputerowych oraz oprogramowania.

Oferuje:

  • doradztwo z zakresu wdrażania, obsługi oraz bezpieczeństwa infrastruktury IT
  • dobór sprzętu i oprogramowania
  • pomoc we wdrożeniu sprzętu komputerowego oraz niezbędnego oprogramowania
  • administracja infrastrukturą IT
  • pomoc we wdrożeniu i wykorzystaniu chmury obliczeniowej

    Kontakt: Napisz do mnie
    Kontakt: tel.: +48 604 609 100