Biznes a życie prywatne- jak zachować równowagę?

Biznes a życie prywatne- dlaczego równowaga jest ważna (a może najważniejsza)?  Przedsiębiorcy często pracują od rana do nocy, w weekendy i w święta i nie zauważają, że dzieci rosną, rodzice się starzeją, a życie ucieka. Tymczasem to właśnie umiejętność zachowania równowagi pomaga człowiekowi nie tylko przetrwać do emerytury, ale również cieszyć się życiem każdego dnia.

Biznes a życie prywatne przedsiębiorcy- jak zachować równowagę? Jaki wpływ na lokalną społeczność może mieć przedsiębiorca?

Na te i inne pytania odpowiada Tomasz Cegielski, uczestnik Bielskich Śniadań Biznesowych. Rozmowę przeprowadziła Monika Kuźma, uczestniczka śniadań, autorka podcastu: „To był piękny tydzień”. Przeczytaj całą rozmowę:

Poprzednio opowiadałeś mi, czym się zajmujesz. Ponieważ prowadzisz firmę 30 lat, chciałabym dziś dowiedzieć się więcej o Twojej biznesowej rutynie. Pracujesz od świtu do nocy czy robisz sobie przerwy?

Na początku zdecydowanie należałem do przedsiębiorców, którzy pracują od świtu do nocy. Przez pierwsze lata byłem w trybie ciągłego biegu, aż w pewnym momencie ciało powiedziało stop. To był dla mnie sygnał, że muszę nauczyć się lepiej zarządzać swoją energią i potencjałem.

W takim razie powiedz, jak zachowujesz równowagę między biznesem a życiem prywatnym?

Dziś pracuję zupełnie inaczej. Staram się kończyć pracę maksymalnie do godziny 17. Później jest czas tylko dla mnie i na rzeczy, które nie mają nic wspólnego z biznesem. Ogromną rolę odgrywa tu sport. Od ponad 17 lat trenuję kung-fu. Jestem członkiem Brytyjskiego Stowarzyszenia Laugar Kung Fu. Do tego regularnie biegam. Treningi kung-fu mam dwa razy w tygodniu, bieganie trzy razy. Sport daje mi wyciszenie, pomaga odreagować stres i rozwija mnie zarówno fizycznie, jak i mentalnie. Szczególnie w kung-fu widzę, jak bardzo praca z ciałem łączy się z pracą z umysłem.

Jest coś jeszcze oprócz sportu?

Oczywiście. Dbam o rozwój osobisty. Dużo czytam, interesuję się psychologią i samorozwojem. Staram się też spędzać czas z przyjaciółmi i realizować swoje potrzeby kulturalne: kino, teatr, wystawy. Wszystko razem daje mi równowagę między życiem zawodowym a prywatnym i pozwala działać na wysokim poziomie bez wypalania się.

Jak zaczynasz swój dzień pracy?

Od kilku lat zaczynam dzień od zimnego prysznica. To nie jest najprzyjemniejsza rzecz o siódmej rano, ale daje mi ogromny zastrzyk energii i wewnętrzną gotowość do działania. Po nim czuję, że naprawdę zaczynam dzień.

Potem przychodzi czas na śniadanie. To jest dla mnie ważny rytuał. Lubię je przygotować sam, zadbać o smak i o to, żeby było ładnie podane. To chwila spokoju, w której mogę na moment zwolnić, poukładać myśli. Często właśnie wtedy wpadają mi do głowy pomysły albo rozwiązania spraw, które czekają mnie później.

Po śniadaniu zaczynasz pracę?

Nie od razu. Najpierw robię lekki rozruch dla głowy: kilkanaście minut powtarzam angielski, bo w mojej branży to absolutna podstawa. Dopiero potem siadam do maili i przechodzę do zadań, które mam zaplanowane. Taka rutyna pozwala mi wejść w dzień z jasną głową, spokojem i dobrym nastawieniem.

Zawsze pracowałeś z jasną głową i spokojem? Trzydzieści lat prowadzenia firmy to ogrom czasu. Na pewno były lepsze i gorsze momenty?

W pierwszych latach prowadzenia firmy miałem poczucie, że wszystko idzie w świetnym kierunku. Miałem duże kontrakty, zatrudniałem ambitnych ludzi, pojawiały się nowe propozycje współpracy, a nawet oferty udziałów w większych firmach. Wydawało mi się, że jestem na stabilnej, rosnącej ścieżce. Potem przyszedł moment, który wywrócił wszystko do góry nogami.

Co takiego się stało?

Jeden z moich głównych klientów ogłosił upadłość. Dwie inne duże firmy, które były z nim powiązane, praktycznie z dnia na dzień przestały zlecać mi pracę. Przychody spadły dramatycznie, a koszty działalności zostały takie same.

Straciłem płynność finansową, a mój organizm (już wtedy przeciążony) próbował od tego wszystkiego uciec. Odsetki rosły, a ja przez jakiś czas nie chciałem patrzeć prawdzie w oczy.

Do dziś pamiętam sytuację, kiedy windykatorzy próbowali zająć mi samochód na stacji benzynowej. To był moment, który mną wstrząsnął. Dopiero po kilku miesiącach zebrałem się, żeby realnie ocenić sytuację i zacząć wychodzić z dołka. Zajęło mi to prawie dziesięć lat.

Chociaż ogrom pracy wykonałem sam, to wiem, że bez wsparcia rodziny i przyjaciół nie dałbym rady. To oni trzymali mnie w pionie, kiedy sam już nie miałem siły.

Czy w związku z tą historią chciałbyś przekazać czytelnikom, jakąś radę albo podpowiedź?

Ta historia bardzo mnie ukształtowała. Nauczyła mnie pokory, uważności i tego, że w biznesie nic nie jest dane raz na zawsze. Jeśli miałbym podpowiedzieć innym jedną rzecz, to byłaby to dywersyfikacja. Jeśli masz trzech dużych klientów i stracisz jednego, tracisz 30% przychodu. Jeśli masz wielu mniejszych, strata jednego nie wywraca Ci życia.

Druga ważna lekcja to uważność na każdym etapie. Warto cieszyć się sukcesami, ale trzeba też umieć przyznać się do potknięć i reagować na nie szybko, zanim urosną do rozmiarów, które trudno opanować. To nie jest historia o porażce, tylko o tym, że w biznesie — jak w życiu — czasem trzeba się przewrócić, żeby nauczyć się chodzić pewniej.

Czy przedsiębiorca może nie tylko zarabiać pieniądze, ale również mieć wpływ na lokalną społeczność?

Zdecydowanie uważam, że przedsiębiorca może mieć realny wpływ na lokalną społeczność. Jest wiele obszarów, w których biznes może wspierać ludzi i inicjować pozytywne zmiany. Sam miałem okazję się o tym przekonać.

Opowiesz o tym coś więcej?

Kilka lat temu zaaranżowałem projekt, którego celem była aktywizacja i resocjalizacja trudnej młodzieży w domu poprawczym poprzez naukę serwisowania komputerów. Ostatecznie projekt nie został zrealizowany ze względów proceduralnych, ale sam fakt, że pojawiło się zainteresowanie i potrzeba takiej inicjatywy, pokazał mi, jak duży potencjał ma współpraca biznesu z lokalnymi instytucjami.

Niedawno prowadziłem też rozmowy dotyczące aktywizacji seniorów w obszarze obsługi komputera. To kolejny przykład, że przedsiębiorca może wspierać społeczność, nie tylko finansowo, ale przede wszystkim wiedzą, czasem i zaangażowaniem.

Wierzę, że takie działania mają sens. Nawet jeśli nie wszystkie projekty udaje się doprowadzić do końca, to sam proces buduje świadomość, relacje i pokazuje, że biznes może być ważnym elementem lokalnego ekosystemu.

Bielskie Śniadania Biznesowe to również część lokalnego ekosystemu. Jaki wpływ na Twoją firmę miały te spotkania?

Na Bielskie Śniadania Biznesowe trafiłem po raz pierwszy kilka lat temu i od razu byłem bardzo pozytywnie zaskoczony atmosferą i otwartością ludzi.

Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że Śniadania miały na mnie duży wpływ,  zarówno biznesowy, jak i osobisty. Poznałem tam wiele ciekawych osób, dzięki którym zdobyłem dodatkową wiedzę, inspiracje i nowe spojrzenie na prowadzenie firmy. Nauczyłem się też lepiej opowiadać o sobie i swoim biznesie. Zyskałem większą swobodę w komunikacji z innymi przedsiębiorcami, a także możliwość spojrzenia na własną działalność z zupełnie innej perspektywy. Feedback, który otrzymywałem, często pomagał mi wprowadzać realne zmiany.

Uczestnictwo w Śniadaniach było i jest dla mnie ważnym i rozwijającym elementem mojej biznesowej drogi.

Tomasz Cegielski , Bielskie Śniadania Biznesowe

Zakończmy, pamiętając o temacie rozmowy: „Biznes a życie prywatne”. Czy chciałbyś zakończyć tę rozmowę jakąś myślą, która może być inspiracją dla innych przedsiębiorców?

Niedawno słuchałem podcasta i utkwiły mi w pamięci trzy zdania, które mocno ze mną rezonują:

Rozważania są o życiu, a obecność jest życiem.

W umyśle początkującego jest wiele możliwości, w umyśle eksperta — niewiele.

Umysł, który nie wie, kim jest, jest otwarty. Umysł, który ma o sobie gotową historię, jest zamknięty.

Chciałbym właśnie tą myślą zakończyć naszą rozmowę. W życiu i w biznesie łatwo wpaść w schematy, przyzwyczajenia i przekonania, które wydają się „jedyną słuszną drogą”. A tymczasem największą siłą jest umiejętność pozostania otwartym na nowe pomysły, ludzi i na zmiany (nawet jeśli czasem są niewygodne).

Wyzwania będą zawsze. Ale jeśli potrafimy patrzeć świeżym okiem, nie trzymać się kurczowo własnych historii i nie boimy się przyznać, że czegoś nie wiemy, to mamy dużo większą szansę, żeby rozwijać się i nie utknąć w miejscu.

Myślę, że to dobra kotwica na koniec: zachować otwartość, ciekawość i obecność, niezależnie od tego, na jakim etapie drogi jesteśmy.

Rozmowę „Biznes a życie prywatne” z Tomaszem Cegielskim przeprowadziła:

Monika Kuźma, uczestniczka Bielskich Śniadań Biznesowych, autorka podcastu: „To był piękny tydzień”

Pierwszą część historii Tomasza znajdziesz tutaj: „Tomasz Cegielski specjalista IT opowiada o zmianach, kryzysach i otwartości, która ratuje biznes”.

Tomasz Cegielski

Właściciel firmy ALBATROS – systemy informatyczne

Ponad 25 lat doświadczenia w branży IT. Doświadczenie z zakresu sprzętu komputerowego, serwerów, macierzy dyskowych, sieci komputerowych oraz oprogramowania.

Oferuje:

  • doradztwo z zakresu wdrażania, obsługi oraz bezpieczeństwa infrastruktury IT
  • dobór sprzętu i oprogramowania
  • pomoc we wdrożeniu sprzętu komputerowego oraz niezbędnego oprogramowania
  • administracja infrastrukturą IT
  • pomoc we wdrożeniu i wykorzystaniu chmury obliczeniowej

    Kontakt: Napisz do mnie
    Kontakt: tel.: +48 604 609 100